Rudziński nie gryzie się w język!

Nie milkną głosy kontrowersyjnej sprawy, dotyczącej drugiego meczu pilskiej Polonii w Łodzi. Komisja Orzekająca Ligi po 30 dniach od meczu H. SKRZYDLEWSKA Orzeł Łódź – POLONIA Piła odniosła się do błędu sędziego Rafała Kobaka, dotyczącego powtórzenia biegu czternastego tego meczu.

Ku zdumieniu komisja podtrzymała wynik spotkania. A jak wiemy wynik meczu 2. kolejki Metalkas 2. Ekstraligi, pierwotnie wynik spotkania był zwycięstwem gospodarzy 46:44, ale Polonia po meczu złożyła protest, domagając się zmiany wyniku na 45:45. Okazuje się, że Komisja Orzekająca Ligi potwierdziła, że doszło do błędu regulaminowego sędziego przy decyzji o powtórzeniu biegu 14. Sędzia w sposób nieuzasadniony powtórzył bieg 14. po jego wcześniejszym przerwaniu. KOL stwierdziła, że drużyna gości nie złożyła protestu w wymaganym regulaminem czasie.

Do tematu odniósł się w bardzo szerokim tonie, jeden z najzagorzalszych kibiców pilskiego klubu Tomasz Rudziński. W jego materiale na FB czytamy min:  Pilanie słusznie skorzystali z art. 104 Regulaminu. Zmieścili się w regulaminowym czasie 24 godzin. Co więcej, kierownik ich drużyny zauważył od razu, że sędzia popełnił błąd. Zrobił to, co należało – pobiegł do telefonu, chcąc zgłosić swoje veto. Byle szybko, byle zdążyć zanim arbiter nakaże jechać. Bo brak wyjechania do powtórki i skupienie się na biurokracji, skończyłby się wykluczeniem obu Polonistów. Co to było, jeśli nie protest? Do zweryfikowania pozostaje kwestia, czy to możliwe, że kierownik Polonii rzeczywiście usłyszał od sędziego, że może mu się nie podobać, a on ma to w nosie i zaraz puszcza wyścig. Ale jeśli tak usłyszał, to czy kogoś by to zdziwiło? A może po prostu arbiter „trzasnął słuchawką”, pokazując, kto tu rządzi.

Może niech KOL wyjaśni kibicom, dlaczego w pamiętnym meczu Leszno – Gorzów nie trzeba było bawić się w proceduralne kruczki i wyścig z czasem, tylko zadziałali sami, przy sytuacji skutkującej tym samym – „babol” arbitra w wyścigu nominowanym skutkujący zmianą „dużego” punktu meczowego. A teraz beniaminka z niższej ligi taka sama sytuacja ma kosztować punkt straty. To jakieś wyrównywanie rachunków za półfinał sprzed roku? Naprawianie błędu błędem?

Mariusz Markowski

Co Wy sądzicie?

© Copyright 2024