Niby nic tak nie cieszy jak sukces we własnej firmie: czyt. np. w Karton Express, której jednym z motywów jest m.in. organizacja słynnych biegów WOLF RACE OCR. Jego motywacja, wytrwałość i umiejętność radzenia sobie z ryzykiem, godna jest uwagi. Ale aktualnie ambicje Marcina Ćwirzenia skupiają się głównie na co raz większych osiągnięciach syna Samuela. To jego oczko w głowie.
Jego wspomnienia są bezcenne. To drugi dzień zmagań, i nieprzespana noc… To w serii zawodów Austriacko-Niemieckiej 2025– Miałem być tylko wsparciem dla mojego syna Samuela. Ale wtedy powiedział jedno zdanie, które wszystko zmieniło: „Tato, ty też walcz!”
– Duma mnie rozsadzała – szczególnie gdzie dzień wcześniej sam stanął na podium jako brązowy medalista w Serii Austriacko-Niemieckiej w kat. 18–24 lata. Wystartowaliśmy.
Po 4. kilometrze zacząłem mijać zawodników z elity – a moje nogi? Jakby ważyły mniej niż piórko. Deszcz? Lał jak z cebra. A ja? Uśmiechnięty. Bo im trudniej – tym lepiej smakuje sukces. Techniczne przeszkody? Wszystkie zaliczone.
Dzida? Nie trafiłem – kara była, ale głowa została czysta. Dobiegam do miasteczka – ostatnie przeszkody, pokonuję je z biegu, bez zatrzymania, bez błędu. Speaker krzyczy moje nazwisko, łamiąc je po polsko-niemiecku:”Cwircen!”
Wspomnienia o wczorajszym podwójnym złocie… a dziś?
Złoty medal na dystansie 12 km. Najlepszy czas dnia – we wszystkich kategoriach wiekowych, z przewagą 4 minut!
Ale nie zdążyłem nawet się nacieszyć. Od razu ruszyłem z powrotem na trasę – szukać Samuela.
Dopingowałem, wspierałem… i dotarł!
Srebrny medal w kat.18-24.
A moja radość? Jeszcze większa niż z własnego sukcesu.
To był mój najlepszy występ w tej serii – czuję się jak wtedy, gdy biłem rekord Guinnessa.
Ale najważniejsza lekcja?
Z wiarą. Z rozmową z Bogiem na trasie.
Z obecnością mojego Anioła Stróża. Taki jestem. Taki byłem. I taki zostanę.
Bo prawda, wysiłek i wiara – to one przynoszą prawdziwe szczęście.
Wraca z dwoma złotymi medalami i tytułem Mistrza całej Serii Austriacko-Niemieckiej 2025 r. w swojej kategorii…
