Nad wyraz skromna, która nie chełpi się, nie obnosi się zwycięstwami, mimo, że jej światowych sukcesów może pozazdrościć niejedna osobowość Frame Runingu.
Pokora i dojrzałość emocjonalna, która jest poparta etyką ciężkiej pracy treningowej, jest jej niezaprzeczalną domeną. Od lat wzbudza kolosalny szacunek otoczenia. To nie kto inny jak Magda Andruszkiewicz.
Jest wielokrotną mistrzynią i rekordzistką świata. Pisałem o tym na łamach Tygodnika Nowego, gdy zdobywała dwa złote medale (na 100 m i 400 m), podczas Mistrzostw Świata w New Delhi czy Mistrzostwo Świata, będąc numerem jeden w japońskim Kobe.
Posilając się ogólnodostępną frazą, iż prawdziwa wielkość nie potrzebuje zewnętrznego poklasku, Magda ani przez moment nie opiera się na ekscytacji. Nie twierdzi nigdy, iż oglądając jej prymat podczas 54. Paralekkoatletycznych Mistrzostw Polski w Zamościu, te zwycięstwa na 100 i 400 m były dla niej jak przysłowiowa bułka z masłem…
Cały czas skupia rozwoju niż na wywyższaniu się.
Paralekkoatletyczne Mistrzostwach Polski w Zamościu były docelowym punkt krajowego sezonu. Magda obawiała się tylko wysokiej temperatury. Właśnie wróciła z tamtejszej urokliwej starówki. – Ale fajne miejsce. Nigdy w Zamościu nie byłam – dodaje.
