Ten festiwal jest niesamowity. wszechobecnie panujący uśmiech, radość, tolerancja … i to nie są górnolotne hasła – tutaj to się dzieje naprawdę. Po prostu tu jest odlotowo, może dlatego że jesteśmy na lotnisku…
Pol’and’Rock Festival – fantastyczna planeta radości i tolerancji
To takie fascynujące, niewiarygodnie, wielkie, nikogo nie trzeba było specjalnie zachęcać. Aby poczuć atmosferę 30 jubileuszowego Pol’and’Rock Festival, trzeba było tam być!
Ogromne rzesze Polaków, w tym setki z Piły, regionu, Wałcza, Trzcianki i okolic towarzyszyły na tym wielkim święcie.
Dziś refleksje tych, których nie zbrakło na terenie Lotniska Czaplinek-Broczyno. Tych którzy tworzyli fantastyczną planetę, społeczność!
Będziemy tu za rok – obiecują!
Jacek Halicki, futbolista wałeckiego Orła, z żoną i przyjaciółmi z Wałcza nie jest tu pierwszy raz.
– Jak zawsze na PolandRock jest rewelacyjnie, klimat, ludzie, zespoły. Żeby poczuć co tu jest, to trzeba tu być – uważa popularny Halik.
Marzena Goździewska, była siatkarka złotej ery PTPS, jest na festiwalu kolejny, bodajże 8 czy nawet 9 raz. – Żeby to opisać trzeba tu być, przeżyć to. Super jest jak zawsze. Szkoda tylko, że w tym roku mogłam wyrwać się na jeden dzień – żałuje Marzena
Robert Maret, szef Biura Nieruchomości Lokator z Piła jest pełen podziwu. – W zeszłym roku byliśmy pierwszy raz. Tylko na kilka godzin. Udało mam się dojechać bez korków. Pojechaliśmy z naszymi kobietami. Z ciekawości, bo wszyscy wychwalali imprezę. Faktycznie mieli rację. W tym roku 30 lecie imprezy. Jak tu nie jechać. W tym roku jeszcze bardziej hucznie. Byliśmy w piątek. Organizacja jak zawsze super. Ludzi full. Całe rodziny. Łącznie z małymi dzieciaczkami. Odwiedziliśmy naszych kolegów z Piły, którzy tradycyjnie jak co roku spędzają tam kilka dni pod namiotami. Udało nam się trafić na koncert Kasi Kowalskiej z okazji 30 lecia jej kariery. Powrót do domu był łaskawy. Bez korków. Ale kolega dzisiaj wracał z soboty na niedzielę to trasa do Piły zajęła mu 6 godzin. Ponoć w sobotę na koncertach było ponad 700 000 osób. Szacun Jurek Owsiak! – mówi mi Robert.
Anna Frąckowiak z Trzcianki. – Jesteśmy zwykłymi festiwalowiczami. Impreza super. Bardzo dużo ludzi. W różnym wieku. Czujemy się bezpiecznie. Wszyscy pozytywnie nastawieni. Dużo różnej muzyki, warsztatów, spotkań z ciekawymi ludźmi oraz innych atrakcji. Myślę że dobrze zorganizowany.
Rafał Przybylski, kilka spostrzeżeń z punktu widzenia osoby działającej w Pokojowym Patrolu czyli kogoś z tej „drugiej strony” festiwalu. Pilanin, sympatyk kolarstwa, obecnie mieszkaniec Kalisza.
– To co uderza najbardziej to ogromna wzajemna , ludzka życzliwość. doświadczam jej co chwile jako członek Pokojowego Patrolu. szacunek jakim festiwalowi goście darzą „czerwone koszulki” jest niesamowity. wszechobecnie panujący uśmiech, radość, tolerancja … to nie są górnolotne hasła – tutaj to się dzieje naprawdę ! i dodatkowo… wielopokoleniowość uczestników! to jest fantastyczne. Tu nie ma bariery wieku. tu każdy jest młody tu każdy czuje się dobrze. Po prostu tu jest odlotowo … może dlatego że jesteśmy na lotnisku ?
Znany wcześniej jako Przystanek Woodstock, Pol’and’Rock Festival to przede wszystkim wielka muzyczna przygoda, podczas której ożywają ideały. Po raz kolejny wysłano w eter dźwięki Pokoju, Miłości i Muzyki!
