Gol na 3:2 to była taka wisienka na torcie

Niewątpliwie to był nie tylko hit – jak to mówi mój przyjaciel, legenda łódzkiego Widzewa – w polskiej Extra-Klapie, ale przede wszystkim kultowe wydarzenie całej piłkarskiej Polski. Cytując mistrza, w  jego felietonie, lub jak kto woli,  bardziej wyrazistej ekspresji, ,,Tłoczek do Pióra” pisze: Trzeba „oddać Lechowi, to co … piłkarskie”, czyli znakomity poziom techniczny i dużą inteligencję taktyczną piłkarzy. Poza tym niezwykłe jak na nasze rozgrywki zaangażowanie fizyczne obu zespołów, którego owocem były szybkie i dynamiczne akcje oraz niespotykane na naszych murawach tempo gry.

Pan Mirosław, tak, tak, ten sam, który strzelił jedenastkę w pamiętnym meczu w 1983 roku, Widzewa w mieście Beatlesów, dodaje, iż teraz przy Bułgarskiej bramka na 3:2 dla Lecha była jak ,,wisienka na torcie” i trudno się z tym nie zgodzić.

Nosa mieli przedstawiciele Tarnovii Tarnówka, którzy w znacznej liczbie wybrali się akurat na to spotkanie.

Prezes Michał Cochór zachwycony był poziomem tego klasyku polskiej ekstraklasy, jego przyjaciele z Tarnówki byli także uradowani zwycięstwem aż 5:2 ,,Kolejorza”

Mecz przy Bułgarskiej obejrzało ponad 40 tysięcy widzów. Takiej gratki nie odmówiło sobie zatem wielu, w tym m.in. dwaj czołowi futboliści byłego MKP 1999 Piła: Paweł Lorek i Maciej Szymański.

– Czy warto było? Raczej retoryczne pytanie. Takiej eksplozji radości dawno nie widziałem. Mecz mega. Nawet o północy warto jechać, by przeżyć takie święto – odpowiadają zgodnie obaj.

© Copyright 2024