Na scenie bywa tradycyjnie powabna. Łączy w sobie kobiecy urok i wdzięk. Nie byłaby sobą, gdyby nie jej styl, w którym pierwsze skrzypce grała pewność siebie, z dozą nawet humoru, to przedstawiona przez Magdę autoprezentacja nie emanowałaby taką elegancją i pewnością siebie.
Podczas gdy sportowa Polska ekscytowała się wyczynami Maji Chwalińskiej na paryskich kortach im. Rolanda Garossa, hala widowiskowa Szkoły Podstawowej w Wyrzysku, pękała w szwach.
Malownicze miasto nad Łobżonką z dyrekcją Panią Mgr. Ewą Dmochowicz i przedstawicielami Szkoły Podstawowej im. Powstańców Wielkopolskich gościło niecodziennego gościa.
Wyjątkowego! To jak nic nie powiedzieć. Magda oznacza się nie tylko wielką odwagą w byciu sobą oraz nieszablonowym sposobem myślenia, ale swą osobowością kradnie serca widzów.
Podczas spotkania uczniowie mieli okazję poznać historię jej sportowej kariery, usłyszeć o codziennych treningach, wyzwaniach oraz drodze prowadzącej do zdobycia medali na najważniejszych zawodach świata. Magda opowiedziała również o tym, jak ważne są wytrwałość, systematyczność, odwaga i wiara we własne możliwości.
Tak Magda Andruszkiewicz, ze wspierającym ja zawsze ojcem Markiem, przyjęła zaproszenie od nauczycieli tej placówki Marioli i Wojciecha Królik.
Gospodarze spotkania nie kryli wielkiej radości z owego eventu. – Spotkanie z Magdą było dla wszystkich uczestników niezwykle cennym i poruszającym doświadczeniem. Była to wspaniała okazja do refleksji nad tym, jak kruche potrafi być życie i jak nieprzewidywalny bywa los. Jednocześnie historia naszej gościni pokazała, że nawet w obliczu największych przeciwności nie wolno się poddawać. Najważniejsze jest to, aby znaleźć w sobie siłę do podniesienia się po upadku, walczyć o swoje marzenia i konsekwentnie dążyć do celu. Dzięki swojej determinacji i wytrwałości Magdalena nie tylko wróciła do aktywnego życia, ale także osiągnęła sukcesy na światowym poziomie, stając się inspiracją dla wielu osób – czytam na łamach szkoły ze wzruszeniem.
Bo nie ma co ukrywać. Przyznaje się bez bicia, iż dla mnie to kolejne spotkanie z Magdą i za każdym razem wzruszenie ogarnia mnie podobne. Łzy na mojej twarzy spływają jak groch, dobrze że starałem się to ukryć…
Poza tym dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego projektu. Mojemu przyjacielowi Tomaszowi Rudzińskiemu także.
