Marcin Ćwirzeń, kultowy sportowiec, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych.
Gdzie on już nie był, gdzie nie startował na morderczych trasach świata, jak w Ameryce, gdzie pokonał góry, lodowate jezioro, własny strach i słabości. Jest w ścisłej czołówce najlepszych biegaczy na świecie i zyskał już olbrzymią popularność nie tylko jako zawodnik, ale jako trener personalny.
W ostatnich dniach wcale mnie nie zaskakują rezultaty Marcina. To już taki chleb powszedni!
Srebro na pierwszym etapie Mistrzostw Niemiecko-Austriackich w Monachium, to jedno.
Pierwszy start za nim – 10 km, ponad 35 przeszkód, pływanie przez jezioro, techniczne ściany, wejście po linie w wodzie, ciężkie wiadra, równoważnie i wiele więcej. To był konkretny OCR i bieg z czasem 52:00 min Wpadka na samym końcu – totalnie banalna – kosztowała mnie złoto w mojej kategorii wiekowej 10 sekund … ale wracam z srebrnym medalem w kategorii i trzecim miejscem w klasyfikacji generalnej mężczyzn, więc nie mam zamiaru narzekać.
To był dopiero początek – przede nim jeszcze kolejne starty, bo wiemy, że zawsze walczy do końca.
Ogromne wsparcie – czuje na każdym kroku.
Tym bardziej, że syn Samuel zdobywa brązowy medal w swojej kategorii – To moja duma. Syn to uczeń Zespołu Szkół na Teatralnej.
Teraz 10 godzin jazdy autem do domku, a niebawem Półmaraton w Poznaniu, gdzie Samel startuje u boku Jagody, moje żony.
Co to był za weekend
Sobota Spartan Race Germany Austria i zdobywa srebrny medal 10 km z przeszkodami
Dzień wcześniej w piątek ponad 20 km spacerowania po Monachium z synkiem Samel Ćwirzeń gdzie również staje na podium. Jest ogień.
Następnie wsiada w auto i prowadzi 9 godzin 860 km aby przespać się 5 godzin i ruszyć do Poznania w kolejną trasę.
