Kung Fu też miało miejsce na Walentynki

Stowarzyszenie Orlik nie po raz pierwszy staje na wysokości zadania. Walentynkowy Turniej to jeden bardziej udanych piłkarskich przedsięwzięć tej społeczności. Wprawdzie zabrakło Łukasza, ale Krzysztof poradził sobie doskonale.

Na szybkiego w słynnej już EDI ARENIE zorganizowano 5 drużyn, by w turnieju określić system każdy z każdym po 8 minut i rewanże.

Skład na ten Event zbudował niezłomny LOLO, którego team po pierwszej rundzie zgarnął jedynie 3 punkty (jeden wygrany i 3 porażki).

W rewanżach jednak zmodernizowany MKP 1999 Piła  wygrał 3 mecze m.in. z liderami Polonią Jastrowie.

– W ostatnim meczu wojna z Leżenicą. Im wystarczył remis, aby wygrać turniej. My cały mecz w 4, bez żadnych zmian prowadzimy 2:1 – wspomina Paweł Lorek. –  Normalnie się gra 8 minut, ale arbiter przedłuża do 12 … Leżenica przed 4 minutową szansą na wyrównanie i biorą Mistrza. My Wojna. Koleś robi Kung Fu Pandę, a ja wkładam tam głowę. Sędzia każe grać dalej. Rywal mnie przeprasza. Wygrywamy. Ostatni mecz Polonia Jastrowie vs Nuna. Kłania się matematyka – uwypukla swą wypowiedź Lolo.

– Pierwsze minuty miazga, taką przewagę ma Nuna. Emocje sięgają zenitu.  Polonia walczy i strzela. Robi się 3:0 i 4:0 koniec meczu … Po ostatnim gwizdku Polonia Jastrowie dowiaduje się że wygrała turniej, bo nawet nie wiedziała, że musiała wygrać turniej różnicą 4 goli. Reszta to już historia – kończy popularny Lolo.

Jastrowie nr 1, El Fen Leżenica 2, MKP 3, Nuna 4, UW United 5

fot. Tytuły najlepszych zawodników trafiły do rąk do rąk Dawida Pruciaka i będącego na załączonym fot Miłosza Wódeckiego.

© Copyright 2024