Trzcianka kojarzy się nam głównie miastem w powiecie czarnkowsko-trzcianeckim, ze sportem i stadionem z ul. Skargi. Dumą miasta znad rzeki Trzcianka są jednak także inni, w tym szefujący Wolf Race. Społeczność pod jego dowództwem to połączenie rozrywki z miłym spędzaniem czasu. Bo z założenia sport powinien sprawiać nam radość. Dla Marcina to także niewiarygodne wojaże, które dają mu nie tylko poczucie wolności, ale także wystarczającą ilość adrenaliny. W jego przypadku adrenalina pomaga skupić energię i zasoby organizmu na wyczyny, których zazdrości mu wielu.
Marcin Ćwirzeń, mieszkaniec Trzcianki – gdzie on już nie był, gdzie on nie startował. Multimedalista wielu sportowych eventów typu OCR – „Obstacle Course Race” oraz innych.
Na łamach Tygodnika Nowego pojawiał się bardzo często. A to startując w Spartan Global Ambasador, CEU Spartan Race AG czy w ULTRA Spartan Race AG oraz wielu podobnych eventach.
Teraz przed nim czekało kolejne wyzwanie. Wybrał się na Mistrzostwa Świata w biegach Spartan Race! ,,Nie daleko” do Abu Dhabi! Wytrzymałość, determinacja i odwaga z jego strony gwarantowane. Przed wyjazdem obiecał: Zawody
na najwyższym poziomie. Będę dawał z siebie 100%, bo wiem, że tylko wtedy mogę osiągnąć to, o czym marzę – mówił przed wylotem.
W zeszłym roku był czwarty w swojej kategorii, ale rok 2024 może być wyjątkowy.
Spartan Race Abudhabi to 21 km i ponad 30 przeszkód technicznych. Do tego pałace słońce i strome wydmy!
Start o 8:15, gdy na pustyni wschodziło słońce i szalał piasek. W ciągu godziny pustynia zmieniła się w patelnię, gdzie uczestnicy czuli się jak skwarki.
– Przeszkody były nagrzane do czerwoności gdzie po dotknięciu kolanami ścianek czułem woń palonej skóry – opowiada Marcin.
– Początkowo miałem 11 miejsce w swojej kategorii lecz im dalej tym bardziej odrabiałem straty , czułem cały czas problem z oddechem i osłabienie po antybiotyku, ale nie jechałem tam dla przygody, lecz walkę o Mistrzostwo Świata. Tam nie ma osób z przypadku tylko najlepsi z najlepszych. Siły opadały aż złapałem wiatr w żagle gdy dobiegłem do jeziora, a tam czekamy dwa worki po 30km i bieg z nimi około 600 m. Większość uczestników ciągnęła worki po ziemi, po kawałku nosili, ale ja uwielbiam ciężary i udało mi się zarzucić dwa na jeden bark. Mijalem zatem znaczna ilość osób z innych fal i mojej grupy. Następnie bieg do mety I najtrudniejsza przeszkoda, długi multirig, co stanowiło w razie nie pokonania długa karę czasową, lecz ostatnie siły następnie trafny rzut oszczepem i wbiegam na metę jako 5 – ty człowiek Polak na Mistrzostwach Świata Spartan Race AG.
Tak, to była ogromna radość, choć Marcin mierzył na podium. No tak, marzenia trzeba spełniać i mierzyć wysoko, aby mieć na co czekać i do czego dążyć…
– Wrócę tam za rok i stanę na podium – obiecuje
trzcianecki Gladiator.
