Pamiętam prawie wszystko

Bez wątpienia to ikona chodzieskiego klubu. Przez wiele lat bronił ,,świątyni” Polonii. Jacek Ruciński, jakiego znamy z najlepszych czasów futbolu w mieście Porcelany, to nie tylko skarbnica wiedzy o tamtych czasach, ale jego wspaniały  przekaz, to taka typowa NeverEnding Story …

RUCINA – ten co odmówił Lechowi…

Chodzież moim miastem, Polonia moim klubem

Bez wątpienia to ikona chodzieskiego klubu. Przez wiele lat bronił ,,świątyni” Polonii. Jacek Ruciński, jakiego znamy z najlepszych czasów futbolu w mieście Porcelany, to nie tylko skarbnica wiedzy o tamtych czasach, ale jego wspaniały  przekaz, to taka typowa NeverEnding Story

Polonia Chodzież obchodzi Jubileusz 100 lecia. Piękna rocznica jednego z najlepszych klubów w regionie. M.in. o znakomitym okresie futbolu w Chodzieży rozmawiam z filarem, legendą Polonii Jackiem Rucińskim.

Pamiętam prawie wszystko – zwierza mi się Jacek. – Począwszy od turnieju międzyszkolnego na którym wypatrzył mnie Zbigniew Marczyk, będący wówczas nauczycielem w SP nr 1, aż po debiut w drużynie seniorów – wspomina golkiper Polonii.

Jacka obserwowali na tym turnieju także trenerzy Polonii, którzy zbierali narybek do klubu

Ale to Marczyk wypatrzył Jacka i tak już zostało. Syn Jana, legendarnego działacza  Polonii przeszedł wszystkie szczeble piłkarskich szczebli, od trampkarza do seniora.

Pamiętam wszystkich trenerów, z którymi miałem przyjemność pracować, pierwsze mecze, niepowodzenia, porażki, ale takich momentów przynoszących zadowolenie było znacznie więcej.

Głównie podczas rywalizacji w grupach młodzieżowych z poznańskimi zespołami Lecha, Olimpii czy Warty, a także z innymi wówczas tuzami tj. Pogonią czy Stalą Stocznia Szczecin.

Debiut w seniorach też mam w pamięci. Tak graliśmy z Błękitnymi Stargard Szcz.

To oni tworzyli tą wielką Polonię

Przeżyłem wiele miłych chwil z ludźmi jak wielki tercet, który tworzyli Stanisław Kitkowski, Czesław Szafrański i Ryszard Zadworny. Nie zapomnę takich osób jak mój kierownik Adam Smaruj, trenerów Hirka Kaczmarka, Leszka Chrzana czy Benia Szmyta

Piękne wspomnienia na zawsze zostaną w mojej pamięci

Uwiodła mnie cała organizacja w klubie. Będąc jeszcze w juniorach podpatrywałem treningi pierwszego zespołu. 

Poza tym ci wspaniali kibice. W latach 90 stadion pękał w szwach, a na mecz PP z Zawisza ludzie nie mogli się pomieścić.

Na wyjazdy nie raz jechały po 3 autokary kibiców i na obcym boisku czuliśmy się jak u siebie

Do dziś kibice są z Polonią.

Tak! Odmówiłem Lechowi…

W CV Jacka Rucińskiego jest co prawda wiele klubów. Ale jeden szczególny.

Graliśmy sparing w Wągrowcu z Lechem Poznań. Prowadził nas wówczas Leszek Partyński i podszedł po meczu (przegraliśmy tylko 1:0) Roman Jakóbczak i oznajmij, że trener Lecha zaprasza mnie na trening do poznania bo widziałby dla mnie miejsce w barwach Lecha.

Jakież było jego zdziwienie gdy powiedziałem, że nigdzie nie przyjadę, bo zostaję w Chodzieży. W jego oczach ujrzałem coś, co pamiętam do dziś. One mówiły: jak to odmawiasz Lechowi! 

Miałem inny plan, chciałem się dojrzeć, ograć i nabrać pewności siebie w seniorach Polonii.

Kacper w ślady ojca

Pół roku później i tak trafił do Lecha. Ba, zagrał pierwsze mecze w Ekstraklasie, choć na początku był piątym bramkarzem, Zadebiutował z Petrochemią Płock.

Były też inne kluby. Trochę się tego nazbierało. 

Oczywiście moje serce będzie biło mocniej dla Polonii. Wcześniej i teraz ze względu na to, że w klubie gra mój syn Kacper. Latorośl poszedł w moje ślady i jest naprawdę pilnym uczniem bramkarskiego fachu. To taki miód na moje serce. Bardzo się z tego cieszę. Tym bardziej, że syn zajął się szkoleniem bramkarzy grup młodzieżowych. Korzysta zatem z dobrodziejstw, które przekazał mu ojciec.

A może Ruciński Restauracja!

Jacek aktualnie pracuje w firmie przewozowej. Jeździ TIRem – głównie Niemcy. W dni wolne nadal trenuje systematycznie z synem Kacprem, był czas kiedy szkolił bramkarzy w Koronie Stróżewo, sporadycznie przychodzi na treningi w Polonii Chodzież. 

Piłka nożna więc cały czas krąży wokół niego, jest na wyciągnięcie ręki. Z drugiej strony ,,ciągnie wilka do lasu” Ale jednym z nowych upodobań chodzieskiego golkipera zdaje się być gastronomia. Dokładnie kulinaria, gdzie Jacek wyspecjalizował się już do pewnych wyśmienitych dań.

Nic dziwnego, że w sferze jego zamierzeń jest prowadzenie własnej restauracji. 

To jest wprawdzie w sferze marzeń, ale odległość  inwestycji jest bardzo realna. 

Polonia w sercu for ever

Aktualnie cieszy mnie projekt nowego boiska, obiektu piłkarskiego. Wiem, że są pewne opóźnienia, osobiście wolę aby były, ale wszystko żeby grało na tip top, niż to jak było budowy boiska przez Olimpiadą Młodzieży. 

Jacek zarzeka się, iż jak wszystko ułoży się po myśli, to zorganizuje w Chodzież event na wzór ,,Mecz wspomnień”

Pożyjemy zobaczymy!

Na razie wracają pamięcią legendarne mecze Polonii w Pucharze Polski. Wielu się tym chlubi.

To były lata największych sukcesów Chodzieskiego Klubu Sportowego Polonia Chodzież. Dojście do 1/8 finału Pucharu Polski na szczeblu centralnym. Porażka w karnych z Zawiszą Bydgoszcz wyeliminowała team Polonii.

Po drodze jednak wówczas przy Staszica 12, padło wiele klubów w tym m.in. Lechia Gdańsk, która grała w Ekstraklasie. 

To były olbrzymie sukcesy, który odbiły się szerokim echem w całej Polsce.

fot.: Ag Nieszka Ag treningi z synem Kacprem - to miód na moje serce
© Copyright 2024