Pamiętam, iż od początku z Ligą Typerów, w 1997 roku, za sprawą ówczesnych dziennikarzy pisma Tygodnik Nowy: związany był Wiesław Szmagaj, spec od jazdy w lewo i niżej podpisany, który o rodzimym futbolu wiedział ówczesnego czasu prawie wszystko. Ojcem chrzestnym tego konkursu, z pytaniami dotyczącymi sfery Speedwaya, był nie kto inny jak Janusz Wadowski.
Pierwszą Ligę Typerów 1997 wygrał uwaga! Mirosław Ryń. Okazał się on najlepszy w byłej Oazie – dzisiejsze Gringo. Potem na piedestale – jeśli dobrze pamiętam – stawały takie asy jak Bogdan Ciszewski vel Kominiarz, Lech Kutkowski czy dwóch Wiesławów: Pasternacki i Pruszyński. Nie zapominam także o fachowcu od ryb Przemysławie Pochylskim. Tak! Ale nie tylko oni się wyróżniali w tej Lidze Typerów.
Przez lata poznałem wielu pozytywnych, takich ludzi jak Stanisław Pirch, Kazimierz Gruszczyński czy Sławomir Zdunowski i inni. Na deser zostawiam nietuzinkową, bardzo pozytywną postać Jarosława Hassa, niestety dziś już nieżyjącego, wielkiego sympatyka sportu żużlowego, oddanego kibica pilskiej Polonii, człowieka o wielkim sercu.
Dziś, po pewnym czasie nieobecności, znów w blasku Gringo, ,,typerzy” nie tylko podsumują żużlowy sezon, ale uroczyście zakończą też 30 letnia historię tego przedsięwzięcia.
Analiz w trakcie tych 30 lat konkursów żużlowej wiedzy było bez liku, wszystkie dostarczały wielu tematycznych korzyści, a nocne Polaków rozmowy nie miały końca…
Tak więc, nie po raz pierwszy podkreślam, iż w każdej z dotychczasowych edycji Ligi Żużlowych Typerów było i jest niezwykle trudno osiągnąć przyzwoity wynik. Zwrotów akcji, przetasowań czy zwykłych pomyłek, historia zna bez liku w ciągu tych 30 konkursów.
Janusz Wadowski, znów w restauracji Gringo, będącej symbolem Ligi Typerów, przypomni historię i aktualne typowania. Już się nie mogę doczekać. Tym bardziej, iż gościem honorowym tym razem będzie Pani Prezes Speedway Academy Piła Beata Olechnowicz.
