Znamy to pierwsze najbardziej popularne powiedzenie oznaczające, że Neapol jest tak niezwykłym, pięknym i fascynującym miastem, iż po jego zobaczeniu można uznać swoje życie za spełnione. Drugi aspekt tytułu to wyraz zachwytu nad ,,Wiecznym miastem”, który potęguje podobne odczucia.
– Jestem już pod Wenecja, ale do tego miasta nie będę wjeżdżał – mówił mi w połowie tygodnia Marek Szweda. – Dla mnie celem jest Rzym i nie mam tyle sił, by zboczyć z trasy. Trzymam się wcześniejszym planom. To już 10 dzień i nogi też bardzo odczuwają wysiłek.
Pamiętamy? Gdy mówił, że jest to jego z ostatnich podobnych wyzwań, taki ostatni gwizdek, głównie ze względu na wiek.
W sumie najbardziej obawiał się tych przewyższeń w Austrii, ale to ma już za sobą.
Gdy wyruszał w kolejną, niewiarygodną
podróż. Z ogromną ciekawością oczekiwaliśmy na rozwój wydarzeń i pozytywów z placu św. Marka w Rzymie!
To wielki człowiek. Do celu swojej eskapady pozostało mu ok. 400 km…
