Podobnie jak ja i królowa speedway Academii, wychował się przy Roosevelta, wokół dzisiejszej Asta Areny.
Taki bywa sport. Dzisiaj Polska, jutro Dania, pojutrze Szwecja – mówi mi Damian. Ceniony technik żużlowy nieoczekiwanie ostatnio zamieszkał w Danii, gdzie zyskał uznanie i poszanowanie u Jonasa Knudsena. Dziś życie poukładało się tak, że współpracują razem.
– Z Jonasem Knudsenem znam się od czasu kiedy zacząłem pracować w klubie. W 2024 roku przez pewien czas mieszkał w Pile i spędziliśmy trochę czasu. I od tego momentu utrzymywaliśmy kontakt. Tak się życie poukładało że teraz współpracujemy, a że Jonas ma bazę w Danii, ja również przeniosłem się do kraju baśni, która jest powszechnie uznawana za ojczyznę Hansa Christiana Andersena…
To Damian Kubina, w kontekście facebooka przedstawiający się pseudonimem artystycznym Damian Damianowski.
– W klubie Polonia Piła pracowałem od stycznia 2024. Zajmował się wprowadzaniem w żużel dzieci, które były w Akademii. Poznawały budowę motocykla i podzespołów, z którego on się składa. – Chciałem żeby zanim zaczną jeździć wiedziały na czym polega praca motocykla. Sam kiedyś byłem w tym miejscu i dzięki zaangażowaniu ówczesnego mechanika klubowego Dariusza Pieli, sam poznałem jego budowę. Jeździłem również na zawody młodzieżowe z juniorami, ale nie ze wszystkimi, bo niektórzy mieli swoich mechaników. Z czasem również dzieciaki z Akademii, kiedy były na to gotowe, jeździły ze mną żeby pomagać chłopakom na zawodach i nabierać doświadczenia. Również byli przy tym Adam Branicki (kierownik drużyny) Beata Olechnowicz (prezes akademii) i Piotr Rybak (były zawodnik Polonii) za co im serdecznie dziękuję – podkreśla
Damian bywał też na meczach Polonii. W razie potrzeby wspierał juniorów. Był w Pile cenionym mechanikiem.
Po dwóch sezonach spędzonych w klubie podjął decyzję, by spróbować czegoś nowego. Ruszył do Danii.
– Chcę zaznaczyć że z klubem rozstałem się w przyjaznych relacjach. Z tego miejsca chcę podziękować Beacie Olechnowicz, bo bez jej zaangażowania nie znalazłbym się w klubie.
Beti, którą z premedytacja na początku nazwałem Królową Speedway Academy, w pełni odzwierciedla przyjaźń między nimi: – Jak przyszedł zarys powstania Akademii, wiadome było, że potrzebujemy dobrego mechanika. Od razu zapytałam Damiana, czy do nas dołączy. Chłopak stąd, wychował się dosłownie tak jak i ja w tym parku maszyn. Zapytałam, czy do nas dołączy i przeprowadzi się z Anglii do Polski. Zgodził się. To były intensywne dwa lata – nauki, meczów, turniejów i rozjazdów po całej Polsce. Liczę na to, że nasze Polonijne drogi się jeszcze skrzyżują. Takich dobrych i zaufanych osób jak Damian nie ma wielu – wyjawia Beata.
Damian dziękuje również prezesom Dariuszowi Pućce i Dariuszowi Słowińskiemu za zaufanie i szansę wykazania się na tym stanowisku. Taki to jest sport dzisiaj Polska jutro Dania pojutrze Szwecja. Na ocenę tej decyzji przyjdzie czas po sezonie.
Na ten moment liczy się tu i teraz i na tym się skupiam Obowiązki mam takie same jak każdy z mechaników działających w tym sporcie. Robić wszystko jak najlepiej się potrafi. Pracujemy wspólnie z wieloletnim przyjacielem Jonasa, Mortenem. Dzielimy się obowiązkami i odpowiadamy za jak najlepsze przygotowanie Jonasa do każdych zawodów.
Nasz Bohater za pośrednictwem redakcji Tygodnik Nowy, dziękuje także wszystkim których spotkałem przez ten czas spędzony w klubie. Funkcyjnym, sponsorom, zawodnikom, mechanikom, rodzicom, dzieciakom z Akademii, kibicom, którzy zawsze tłumnie wypełniali stadion i wszystkim którzy przeznaczyli sprzęt, który do dzisiaj pomaga rozwijać się i stawiać pierwsze kroki w tym sporcie. Dziękuję im z całego serca.
