Bodajże pięć lat temu pisałem o nim, iż nie tylko jeździ na żużlu, nurkuje i biega. I nie jest to rekreacja! Jego wyczyny, osiągnięcia w różnego eventach typu Spartan, Trifecta, są godne podziwu. Gdzie on nie był, cóż on nie zdobył. I wcale nie jest najważniejsze, iż po 3 razy pokonywał wszystkie 3 dystanse Beast, Super i Sprint…
Ostatnio znów o tym nietuzinkowym pasjonacie sportu było głośno.
Mistrzostwa Świata Spartan Beast w Hvar za nim. Najdłuższy dystans ponad 23 kilometry w czasie 4.24, na dzień dobry. Wszystkie przeszkody oprócz jednej zaliczył. ,,Leciał’’ po marzenia na Top 10 w Age Group, ale mimo zwichrowanej torebki stawowej, rozstrzaskanej piszczeli, ,,doczłapał” się do mety.
– Za rok wracam po swoje. Jutro jeszcze dwa dystanse Sprint i Super. Zobaczymy czy pomimo kontuzji się uda. Rodzinka i tak mega dumna, a Renia mówi do mnie tak: chłopie po tych twoich 6 treningach w tym roku to mega wyczyn. Dla mnie nie, mam duszę wojownika, ale finalnie na chłodno się cieszę. AROO !!!. Medale za Mistrzostwa Świata i Adriatic National series petarda. Było warto…
